A MOŻE DOKŁADKĘ?



 
"Po jaką cholerę ty to robisz?" - słyszę. Zacytowałem jedno z łagodniejszych pytań, które pojawiają się w momencie mojego - jak nazywają niektórzy - zboczenia. Gotuję, robię zdjęcie. Idę do restauracji, robię to samo. I spotykam się najczęściej z niezrozumieniem. Na szczęście przestało mnie to wkurzać.

Postanowiłem, w ramach mojego zapomnianego trochę działu, odpowiedzieć na nurtujące pytania co niektórych osób. Otóż robię to, bo lubię. Uważam, że w mediach społecznościowych pojawia się tyle syfu i mało wartościowych treści, że moje jedzenie jest po prostu miłym przerywnikiem na waszym wallu.
Szczerze mówiąc, sam osobiście wolę popatrzeć na ładne zdjęcie potraw, niż na kolejne selfie  z dzióbkiem, tylko w inne strony świata.

Przygodę z gotowaniem zacząłem na studiach, podczas moich dalekosiężnych planów o samorealizacji, dorosłości i samodzielności. Nikt nie podstawił mi jedzenia pod nos i nikt nie zrobił zakupów. Ewentualnie ktoś podwędził coś z lodówki. I był to mój współlokator lub imprezowicz, który złapał gastrofazę. Tak było.

Wobec tego każde danie, które powstawało, uwieczniałem. Początkowo efekty były naprawdę żałosne. Ale metodą prób i błędów doszedłem do jakiegoś w miarę przyzwoitego poziomu. Jem, karmię innych i wciąż żyjemy. Także zaliczam to do moich życiowych sukcesów. Z każdym kolejnym postępem, chyba na pierwszym roku magisterki, założyłem bloga i zacząłem wrzucać wszystko do sieci. I trwa to tak do dzisiaj. Z większym i mniejszym zapałem.

Moje życie toczy się dookoła jedzenia. I ja niebawem będę się toczył dookoła niego. Wobec tego wyciągam komórkę i z każdym kolejnym daniem robię zdjęcie. Liczę na to, że ktoś po prostu zainspiruje się i złapie zajawkę. Taką jaką mam ja.


I to tyle. Chyba.




Pewnie to już nikogo nie dziwi, ale przybywam z kolejnym pomysłem na śniadanie. Z jajkiem w roli głównej. Tym razem nieco inaczej wykorzystałem jajecznicę.

SKŁADNIKI:
- 2 jajka,
- 2 kromki chleba,
- pomidor,
- ser żółty,
- masło,
- czarnuszka,
- sól, pieprz,
- wędlina (może być, lecz nie musi).



PRZYGOTOWANIE:
1. Kromki chleb włóż do tostera.
2. Dwa jajka wbij na patelnię i zrób jajecznicę. Przypraw solą i pieprzem.
3. Na posmarowaną masłem kromkę chleba połóż ser i wędlinę. Lub tylko ser.
4. Na sam koniec wyłóż jajecznicę, pomidory,zatrzyj parmezan i sypnij czarnuszką.



Smacznego.



 O moim lenistwie krążą już chyba legendy. Nie mówiąc o niecierpliwym charakterze. Musi być tu i teraz. I smacznie. Taką właśnie jestem osobą. Przedstawiam wam coś, co mi zasmakowało, a właściwie było po prostu zwykłym "czyszczeniem lodówki". 

SKŁADNIKI:

- makaron spaghetti (bo taki miałem),
- łosoś, a właściwie jego resztki,
- liść rzymskiej sałaty,
- koktajlowe pomidory,
- jogurt,
- sól, pieprz, chili, czosnek,
- oregano, bazylia, szczypior.



PRZYGOTOWANIE:

1. Ugotuj makaron.
2. Łososia postrzęp na drobniutkie kawałeczki i podsmaż na patelni. 
3. Sos to banał, a właściwie kwestia improwizacji. 4 łyżki jogurtu wymieszaj ze świeżymi ziołami oraz przypraw solą, pieprzem, czosnkiem i  chili.
4. Na gorącej patelni, gdzie smażyłeś łososia, wyłóż gotowy makaron, skrój pomidory i szczypior, a gotowy sos podaj na liściu rzymskiej sałaty lub bezpośrednio polej łososia i makaron.
5. Wszystko oczywiście w trakcie jedzenia wymieszaj. Nie chciałem pokazywać makaronowej brei. Niech będzie tu ładnie.

Smacznego.



Jeśli myślicie, że wpis ten zacznę od słów: "Śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia", to grubo się mylicie. Jadam je praktycznie tylko wtedy, kiedy nie idę do pracy i w spokoju mogę najpierw zjeść, a później wypić kawę. Budząc się rano i biegnąc do redakcji, często jem w biegu lub na miejscu jakieś - niestety - kupne kanapki. Jeżeli zapomnieliście o tym, że istnieje takie coś jak omlet, to koniecznie musicie wprowadzić te danie do menu. Przynajmniej w tym wydaniu.

SKŁADNIKI:
- 3 jajka,
-  feta,
- parmezan,
- 6 pomidorków koktajlowych,
- szczypior,
- sól, pieprz.



PRZYGOTOWANIE:
1. Wbijcie jajka do miski i wymieszajcie je.
2. Do jajek wrzućcie 3 przekrojone pomidorki, przyprawcie też solą i pieprzem.
4. Zawartość miski wylejcie na rozgrzaną patelnie.
5. Smażcie po 5-8 minut z jednej i z drugiej strony pod przykrywką.
6. Wyłóżcie omlet na talerz, posypcie fetą, parmezanem, szczypiorem i resztą pomidorów.

Smacznego!


 

Mam po prostu swoje przyzwyczajenia, które w wolne poranki pobudzają mój organizm do życia. Nie jest to łatwe, ponieważ jestem największym śpiochem na świecie. Zatem rzućcie okiem na moje dwa pomysły.

BOWL 1 SKŁADNIKI:
- rukola,
- jajko,
- mozzarella,
- czerwona cebula,
- chili, pieprz, sól,
- pomidory koktajlowe

BOWL 2 SKŁADNIKI:
- jajko,
- awokado,
- pomidory koktajlowe,
- szczypior,
- natka pietruszki, bazylia,
- czarnuszka,
- chili,
- sól i pieprz. 

BOWL 1 PRZYGOTOWANIE:
1. Wszystkie składniki umyj, obierz. Pokrój pomidory oraz cebulę.
2. Do przygotowanej miski włóż garść rukoli, obok niej rzuć kulki mozzarelli, później pomidory i cebulę.
3. Przygotuj garnek z wodą i ugotuj jajko w koszulce. Do wody dodaj odrobinę octu lub soku z cytryny. Kiedy woda będzie się gotowała, zrób wir i wbij jajko. Delikatnie pomagaj mu się uformować. W przeciągu 5 minut powinno być gotowe.
4. Jajko połóż obok wszystkich warzyw i przebij je.
5. Przypraw solą, pieprzem oraz chili. 

BOWL 2 PRZYGOTOWANIE:
1. Pokrój pomidory oraz awokado. Wedle uznania. Ja awokado pokroiłem w paski. Również dobrze sprawdzi się pokrojone w kostkę. Nie zapomnij o umyciu pomidorów.
2. Zagotuj wodę i wrzuć jajko. Zrób je na twardo.
3. Wyłóż składniki w misce, a ugotowane jajko przekrój na pół.
4. Awokado posyp czarnuszką, jajko chili.
5. Wszystko przypraw solą i pieprzem. A na samym końcu rzuć świeże liście ziół.

Proste, ale smaczne. Seeeeeeeeeeeeeerio!